milbona figi (2)

Jogurt ze wsadem figowo-miodowym (Eridanous)

W mojej lodówce magicznym trafem pojawiły się ostatnio trzy jogurty, w tym dwa greckie – z wsadem figowo-miodowym i daktylowo-figowym. Już wiem, że tego drugiego nie będzie na razie dane mi spróbować, ale jeśli jedliście – piszcie jak wrażenia. Może po niego wrócę. ;) W tytule posta nie chciało mi się aż rozpisywać, ale pełna nazwa produktu to jogurt śmietankowy typu greckiego ze wsadem figowo-miodowym. Czy jakoś tak.

Część jogurtowa jest trochę kwaśna, ale trochę też bez smaku. Mimo to gęsta i gładka, stanowi dobrą bazę. Więcej mogę powiedzieć jeśli chodzi o wsad. Na końcu konsumpcji stwierdziłam, że jest go trochę za dużo w stosunku do jogurtu. Sos również jest gęsty, znajduje się w nim pewna ilość miło strzelający w zębach pestek figi. Są też miękkie i nie sflaczałe kawałki owców. Z początku przeważała figa, potem czuć mocny, nieco gorzki, miodowy aromat. Sos jest znacznie za słodki, co skłoniło mnie do zrobienia rzeczy, której nie robię nigdy, czyli wymieszałam zawartości obu kubeczków (wyjątek potwierdza regułę; a propos jak jecie Wy – rozmieszane czy osobno?). Wtedy smaki nieźle się skomponowały. Ogółem nie jest źle. Z chęcią spróbuję wersji daktylowo-miodowej, do tej już raczej nie wrócę.

Miejsce zakupu: Lidl

Cena:

Masa netto: 175g (135g jogurtu + 40g sosu)

Kaloryczność: 130kcal/100g

Ocena: 4/6

 

Na koniec ostatnie nominacja do LBA od mojej imienniczki z Rankiem wszystko lepsze.

1. Zima czy lato? W sumie to wszystko, byle nie jesień. Zimą lato, latem zima.. Ciężko mi dogodzić. No dobra – lato.
2.Kolor, który określa moją osobowość to…? Nie jestem w stanie wybrać jednego, ale chyba paryski błękit, mój najulubieńszy. :D
3.Jaki masz znak zodiaku? Skorpion. Podobno to najtrudniejszy znak do scharakteryzowania ze względu na sprzeczności. Chyba coś w tym jest!
4.Kratka czy paski? Czerwona kratka (koszule <3 ).
5.Sernik czy szarlotka? Dla mnie to ciężkie pytanie. Niegdyś nie lubiłam obu, potem równocześnie mi posmakowały. Minimalnie sernik, częściej o nim myślę.
6.Smak dzieciństwa? Teraz wpadły mi do głowy kotlety drobiowe z garmażerki i do tego czerwona kapusta, jakie conajmniej raz w ciągu wakacji „musiałam” zjeść u dziadków (jeszcze niedawno praktykowałam tą tradycję). Czekotubki, czekoladki z kalendarza adwentowego, truskawki z cukrem, pieczywo pszenne z Nutellą, mrożone Danonki… Dużo tego.
7.Zmora z dzieciństwa? Paluszki rybne. Była to jedyna przyswajalna dla mnie forma ryby (i to z wielkim bólem). Poza tym jajko na Wielkanoc, nadal tego nie lubię i unikam.
8.Human czy ścisłowiec? Jestem na biochemie i z przedmiotami ścisłymi wiążę swoją przyszłość, więc niby to drugie. Jednocześnie uwielbiam lekcje polskiego, kocham pisać.
9.Moja wyobraźnia jest…? Niemal nieograniczona, czasem mnie to przeraża. Co słyszę, to widzę.
10.Mój wymarzony zawód? Pisałam już. Po pierwsze typowo – lekarz. A jak nie, to chcę być powiązana z kulinariami.
11.Ulubiony owoc i warzywo? Owoc to malina, ale nie powiem, bo wybór jest ciężki. Warzywo.. może bakłażan?